Relacja


– zobacz zdjęcia

W Poniedziałek Wielkanocny Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Brodnickiej „Gniazdo” już po raz drugi zorganizowało pochód Przebierańców Wielkanocnych we wsi Grzybno. Tak jak w ubiegłym roku, odwzorowano starą, lokalną tradycję ludową. Była ona kultywowana na wsi do lat osiemdziesiątych, potem nastąpiła 20-letnia przerwa. Z pomocą swoich członków, udało się Towarzystwu zmobilizować miejscową młodzież do udziału w tym obrzędzie. Polega on na chodzeniu grupy „przebierańców” od domu do domu z życzeniami, Gospodarze odwiedzanych gospodarstw i domostw w podziękowaniu za odwiedziny i życzenia odwdzięczają się zgodnie z tradycją słodyczami, jajkami, świątecznym poczęstunkiem kieliszkiem wódki. Przeszkodą mogłaby być pogoda. Na szczęście poniedziałek był słoneczny, bezchmurny, wystarczająco ciepły, aby nie pokrzyżować Stowarzyszeniu realizacji planów. Ponieważ udział brali wszyscy ubiegłoroczni uczestnicy, przygotowania polegały na przejrzeniu i uzupełnieniu strojów, przypomnieniu tekstów życzeń i piosenek.
W grupie przebierańców wystąpili: Arek Tobolski jako Siwek-Oliwek, Mariusz Neumann i Marcin Skiba – Chłop i Baba, Tomek Górecki i Maciej Szczepaniak – Niedźwiedź z Niedźwiednikiem. Kominiarzami był podwójny duet braci – Maciej i Wojtek Kuik oraz Rafał i Mateusz Skiba.
Chór śpiewający piosenki ludowe stanowiła grupa pań pochodzących z Grzybna: Aleksandra Kuik, Janina Skiba, Zofia Lis, Agata Głogowska i Maryla Szymkowiak. Ciekawostką jest fakt, że wszystkie panie to kuzynki, wnuczki Michała Nowaka – przedwojennego sołtysa wsi Grzybno. Michał Nowak był muzycznie uzdolniony, grał na dudach i występował na weselach – okazuje się, że gen muzycznych zdolności pojawił się też u wnuczek. Panie były w tym roku wspomagane przez Tadeusza Głogowskiego, który pięknie grając na akordeonie, akompaniował podczas śpiewania.
Podobnie jak w poprzednim roku tuż po południu grupa ruszyła przez wieś. Ubrani na czarno, z wysmarowanymi sadzą twarzami kominiarze natychmiast rozpierzchnęli się po opłotkach. „Murzyli” sadzą wszystkich napotkanych, szczególnie pamiętając o młodych pannach. Bezustannie ganiali po wsi, będąc postrachem dzieci, które pełne ciekawości podążały za pochodem. Praktycznie we wszystkich drzwiach przyjmowano pochód z otwartymi rękoma. Dla wielu starszych mieszkańców był to powrót w czasy młodości. W niektórych domach oprócz gospodarzy czekali też będący tam w odwiedzinach goście. Przebierańcy składali okolicznościowe życzenia:
„Przyszli my do gospodarzy,
niech w obejściu im się darzy,
pole wielki plon wydaje,
gad w oborze gęsto staje.
Niech maszyny się nie psują,
ani dzieci nie chorują.
By dożyli lat statecznych,
w otoczeniu wnuków grzecznych.
Sąsiedzi ich szanowali,
a my gościniec dostali.”

Przy akompaniamencie ryku Niedźwiedzia, odbywał się pokaz tańca w wykonaniu chłopa z babą, potem zapraszano do tańca gospodarzy. Chór śpiewał ludowe piosenki i przyśpiewki, odbywało się rytualne „murzenie” policzków sadzą. Był jeszcze czas na pamiątkowe zdjęcia, krótką wymianę kilku zdań. W „na gorąco” przekazywanych komentarzach oceniano poziom występów, stroje, muzykę, piosenki. Były one bardzo pozytywne, co także dodawało skrzydeł występującym – może nawet mocniej niż okolicznościowy „poczęstunek”. Po odebraniu podziękowań i darów przebierańcy ruszali do kolejnej zagrody.
W międzyczasie Siwek-Oliwek z pomocą wielkiego Niedźwiedzia zatrzymywali przejeżdżające ulicą samochody, których kierowcy musieli się wykupić z przymusowego postoju datkiem.
Po kilku godzinach „chodzenia” na zakończenie dnia, przebierańcy spotkali się przy ustawionej w ogrodzie ławie, aby przy poczęstunku podzielić się na gorąco wrażeniami dnia.
Dla wszystkich, zarówno przebierańców jak i mieszkańców Grzybna, był to miły element Wielkanocnego Poniedziałku. Stanowił ciekawą odmianę od standardowego siedzenia przy świątecznym stole. Był też przyczynkiem do wspomnień i rozmów na temat, jak to kiedyś spędzano na wsi święta wielkanocne.
Widać, że dzięki inicjatywie TPZB „Gniazdo” stary zwyczaj ludowy na nowo i na stałe zagościł we wsi Grzybno.